|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Mój.
Siedzę przy biurku. Okleina imitująca drewno idealna do pisania po niej ołówkiem. Po lewej stosik - Business English, kserówki, gruby zeszyt, który starczy mi na rok. Czarne głośniki, czerwona lampka, płaski monitor, który błogosławię. Maskotka od mojej mamy, której wyrzucić nie mogę, bo się obrazi. Samoprzylepne karteczki w dziwnie pastelowych kolorach. Hipopotamowata podstawka pod komórkę, która i tak lezy na blacie. Lusterko wysmarowane złotym brokatem kilka lat temu. Szklana cukierniczka w kolorze morskim (jest taki kolor? chyba nie...) z kolczykami, kurczakami wielkanocnymi, drobnymi, spinaczami, etc. Zielona świeczka. Figurka słonia na niej. Oprócz tego niebieska myszka podświetlająca się na różowo (prezent od wujka). Naprzeciwko mnie "No Logo" Naomi Klein. Ipod, słuchawki, ołówek, długopis Watermana, który ubóstwiam, zakładka nieświadomie zabrana mojej mamie. Większość tych rzeczy jest ze mną od lat. Nigdy nie uważałam, że są szczególnie ładne, raczej do siebie nie pasują. Krotka lustracja pokoju potwierdza, że nie umiem zapanowac nad lekkim chaosem, który raz wtworzony nie chce zniknąć. Dużo kolorów. Sporo wzorów. Rzeczy, które wybierałam starannie lub na które wpadałam przypadkowo. Masa książek. Na półkach i leżących w stosach na podłodze. Powciskanych między ciuchy, poupychanych po szafach. Coraz bardziej lubię swój pokój. Nie chcę już żadnych zmian. Lubię spędzac tu czas. Będzie mi go brakowało. Kiedyś, w przyszłości. Buty porozwalane przy wejściu - baletki, trampki, pantofle na obcasie, półbuty. Moje kaktusy. Rośliny, które przetrwały. Nie lubię roślin w pokoju, ale te szanuję za silny instynkt przetrwania. Wszystkie moje rzeczy trzymam w swoim pokoju. Nie zostawiam kurtki w przedpokoju na wieszaku, ani nie trzymam butów tam gdzie moi rodzice. Po to by niegdy więcej nie powiedzieli mi, że wszędzie zostawiam swoje rzeczy, że nie sprzatam po sobie, itp. Od kilku lat taktyka się sprawdza. Lubię tu siedzieć i słuchać Example'a. Jedyną zadziwiającą rzeczą jest to jak mało osób widziało mój pokój. Nikt mnie nie odwiedza. Już nie oszukuję się, że to dlatego, że mieszkam poza miastem. Jakby komus zależało to by mnie odwiedził. Ale teraz tym się już nie przejmuję. Nie lubię jak ktoś inny oprócz mnie przebywa w moim pokoju. czwartek, 23 października 2008, milva87
TrackBack
|